FENOMEN I MÓZG, WIARA I BÓG EINSTEINA

Bóg i wiara Einsteina

W swym trzydziestoleciu „rewolucyjnym” i „reakcyjnym”, Einsteina można by określić jako outsidera z kpiącym uśmieszkiem na twarzy. Jego niezależne myśli szły za głosem wyobraźni, ani nieskrępowanej konwencjonalnymi poglądami, ani tzw. „zdrowym rozsądkiem”. Prowadziła go wiara – do której przyznawał się z delikatną ironią – w Boga, który nie gra w kości i nie pozwala, by sprawy toczyły się przypadkowo. Był zbyt wielkim indywidualistą, by czuć sympatię do totalitarnej dyktatury państwa czy ideologii. Ta niesforność młodego wówczas uczonego, a zarazem organicznego pacyfisty, sprawiła że miał alergiczny stosunek do wszelkiego nacjonalizmu, militaryzmu i innych form stadnego myślenia.  Astrologię uważał również za czysty przesąd. Gdy pewien sceptyk zadał mu pytanie czy jest wierzący, odparł: „Owszem, tak to można określić. Niech pan spróbuje zgłębić, przy naszych ograniczonych możliwościach, sekrety przyrody, a przekona się pan, że poza dostrzegalnymi prawami i związkami pozostaje coś nieuchwytnego, niewytłumaczalnego, wręcz groźnego. Głęboki szacunek do tej siły, która wykracza poza wszystko, co jesteśmy w stanie pojąć, jest moją religią. W tym rozumieniu jestem rzeczywiście człowiekiem religijnym”1.

Jako dziecko Einstein przeszedł okres od ekstatycznej pobożności do buntu przeciw religii. Przez kolejne trzydzieści lat unikał wypowiedzi na ten temat. Zbliżając się do pięćdziesiątki zaczął skłaniać się naturalnie do refleksji nad sprawami ostatecznymi. W różnych wywiadach, esejach i listach wyrażał pogłębiające się przywiązanie do żydowskiego dziedzictwa, manifestując wiarę w Boga, którego nie traktował raczej jako Boga starotestamentowego, lecz Boga deistów. Poczucie więzów krwi z prześladowanym narodem żydowskim obudziło w nim uśpione sentymenty religijne. Takie poglądy uczonego brały się głównie z doświadczenia zadziwiającego porządku w naturze.

Zachwycając się nad pięknem równań pola lub odrzucając kwantową zasadę nieoznaczoności, Einstein wykazywał niezłomną wiarę w ład panujący we wszechświecie. Wiara ta stała się fundamentem jego światopoglądu naukowego i religijnego. „Dla naukowca nie ma większej satysfakcji – napisał w 1929 roku – jak zdać sobie sprawę, że sam Bóg nie mógłby ustanowić tych wszystkich relacji inaczej niż funkcjonują one w rzeczywistości, tak jak nie byłoby nawet w Boskiej mocy sprawić, by czwórka była przed jedynką”2.

Dla Einsteina, jak dla większości ludzi, wiara w coś potężniejszego od człowieka była siłą określającą osobowość. Zaowocowała ona mieszaniną pewności siebie i pokory, dającej wrażenie sympatycznej prostoty. Biorąc pod uwagę jego skłonność do egocentryzmu, była to nadzwyczaj pożądana cecha. Wraz z poczuciem humoru i dystansu do samego siebie pomagała mu bowiem unikać pretensjonalności i pompatyczności, które mogłyby skazić najsłynniejszy umysł świata.

Religijne cnoty pokory i bojaźni Bożej wyrażały się u Einsteina w poczuciu sprawiedliwości społecznej. Nie pociągały go ani ekscesy konsumpcjonizmu, ani pięcie się po szczeblach społecznych i klasowych. Wolał poświęcać się działalności na rzecz uchodźców i osób represjonowanych.3

Po swych pięćdziesiątych urodzinach Einstein udzielił wykładu, w którym obszerniej niż dotąd przedstawił swe religijne przekonania. Pewien pompatyczny poeta i propagandzista, autor poezji miłosnej – George Sylvester Viereck, urodzony w Niemczech, a mieszkający od dziecka w Ameryce, po przeprowadzonych wywiadach – począwszy od Freuda po Hitlera – zdołał umówić się również z Einsteinem. Zaczął od nurtującego go od dłuższego czasu pytania, czy uważa się on za Żyda, czy Niemca. W odpowiedzi usłyszał: „Można być jednym i drugim. Nacjonalizm to taka dziecięca choroba ludzkości, coś w rodzaju anginy czy kokluszu”. Na pytanie, czy Żydzi powinni się zasymilować, odparł: „My Żydzi niezbyt chętnie poświęcaliśmy nasze zwyczaje i nawyki, by się dostosowywać do innych”. Po tych nastąpiły kolejne:

– Czy odczuwa pan w sobie jakieś wpływy chrześcijańskie? „ Jako dziecko poznałem naukę zarówno Biblii, jak i Talmudu. Jestem Żydem, ale jestem też pod wrażeniem świetlanej postaci Nazareńczyka”.

– Uznaje pan historyczne istnienie Jezusa? „Bez wątpienia. Nie da się czytać Ewangelii, nie odczuwając rzeczywistej obecności Jezusa. Jego osobowość pulsuje w każdym słowie. W żadnym micie nie ma tyle życia”.

– Czy wierzy pan w Boga? „Nie jestem w każdym razie ateistą. Ale to kwestia nie na nasz ograniczony rozum. Jesteśmy w sytuacji małego dziecka, które znalazło się w olbrzymiej bibliotece wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, że ktoś je musiał napisać. Ale nie wie, jak, i nie zna języków, w których zostały spisane. Przeczuwa, że wszystkie te tomy ustawiono w jakimś porządku, ale nie ma pojęcia, w jakim. Taka też jest moim zdaniem sytuacja nawet najinteligentniejszych ludzi w obliczu Boga. Widzimy cudownie urządzony wszechświat, działający wedle pewnych zasad – tyle że bardzo słabo rozumiemy te zasady”.

– Czy to żydowska koncepcja Boga? „Jestem deterministą. Nie wierzę w wolną wolę. A Żydzi w nią wierzą. Uważają, że człowiek może ukształtować własne życie. Ja odrzucam tę doktrynę. Pod tym względem nie jestem Żydem”.

– Czy to Bóg Spinozy? „Jestem na tyle artystą, że mogę malować swobodnie w swej wyobraźni. Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Wiedza jest ograniczona, a wyobraźnią można objąć cały świat”.

– Czy wierzy pan w nieśmiertelność? „Nie. Zresztą jedno życie mi wystarczy”.

Einstein starał się wyrażać swoje przekonania jasno – zarówno dla siebie, jak i dla tych, którzy oczekiwali prostych odpowiedzi na zadawane mu pytania o wiarę. W przerwach między żeglowaniem i pracą umysłową, ułożył swoje kredo Jak widzę świat, wyjaśniając co ma na myśli i nazywając siebie człowiekiem religijnym: „Najpiękniejszym, co możemy przeżyć, jest tajemnica. Jest to podstawowe odczucie stojące u kolebki prawdziwej sztuki i nauki. Ten, kto tego nie ma i nie potrafi się już dziwić i zdumiewać, jest, że tak powiem, martwy i ma wygasłe oczy.[…] Wiedza o istnieniu czegoś dla nas nieprzeniknionego, manifestacje najgłębszego rozumu i najbardziej olśniewającego piękna, którego tylko najprostsze formy są dostępne naszemu rozumowi, ta wiedza i odczucia stanowią prawdziwą religijność; w tym i tylko tym sensie należę do ludzi głęboko religijnych”4.

Po zgromadzeniu odpowiedzi 25 noblistów na pytanie, czy wierzą w Boga, pewien bankier z Kolorado prosił Einsteina, by ten również wypowiedział się w tej kwestii ostatecznie, domagając się jednoznacznej deklaracji przekonań religijnych w liście.

„Nie mogę sobie wyobrazić jakiegoś osobowego Boga, który bezpośrednio wpływa na poczynania jednostek czy osądza postępowanie istot, które stworzył – odpisał uczony. – Moja religijność opiera się na pokornej czci dla nieskończenie doskonałego ducha, który objawia się w tej odrobinie, jaką możemy pojąć z poznawalnego świata. To głęboko emocjonalne przekonanie o obecności jakiejś wyższej, nadającej sens siły, która ujawnia się w tym niepojętym wszechświecie, stanowi o mojej koncepcji Boga”5.

Na podobne pytanie uczennicy ze szkółki niedzielnej, czy naukowcy się modlą, odpowiedział w innej formie: „Badania naukowe oparte są na założeniu, że wszelkie wydarzenia zdeterminowane są prawami natury, i to samo odnosi się do ludzi. Dlatego – wyjaśnił – naukowcy nie bardzo wierzą, że da się wpłynąć na jakieś wydarzenie za pomocą modlitwy, to znaczy poprzez prośbę skierowaną do nadnaturalnej Istoty”. Nie oznaczało to, że nie ma żadnego Wszechmogącego, żadnego ducha potężniejszego od nas. Młodej korespondentce tłumaczył: „Każdy, kto na serio zaangażował się w naukę, nabiera z czasem przekonania, że w prawach kosmosu przejawia się pewien duch – duch ogromnie nas przewyższający, w obliczu którego musimy czuć się bardzo słabi i ograniczeni. W ten sposób nauka prowadzi do uczuć religijnych specyficznego rodzaju, różniącego się od religijności bardziej naiwnej”6.

Publiczne oskarżenie rzucone przez kardynała Williama Henry’ego O’Connella, który miał wrażenie, że mgliste spekulacje na temat czasu i przestrzeni są jedynie zasłoną dymną, za którą kryje się widmo ateizmu Einsteina, skłoniło wybitnego przywódcę ortodoksyjnych Żydów nowojorskich – rabbiego Herberta S. Goldsteina, do wysłania pod adresem uczonego niedwuznacznego telegramu: „Czy wierzy pan w Boga? Stop. Odpowiedź opłacona do 50 słów”.

Einstein wykorzystał jedynie połowę z zafundowanych mu słów, tworząc przy tym najsłynniejszą wersję odpowiedzi na tak często zadawane mu pytanie: „Wierzę w Boga Spinozy, który objawia się w regularnej harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który zajmuje się losem i uczynkami ludzkości”7.

Deklaracja Einsteina nie zadowoliła jednak wszystkich. Niektórzy religijni Żydzi pamiętali jeszcze, że Spinoza został za swe poglądy wykluczony z amsterdamskiej gminy, i że potępił go również kościół katolicki. Inni natomiast podchodzili do wypowiedzi uczonego z większym dystansem. „Kardynał O’Connell zrobiłby lepiej, gdyby nie atakował teorii Einsteina – stwierdził pewien rabin z Bronksu. – Einstein zaś nie powinien obnosić się ze swoją niewiarą w Boga interesującego się losami i czynami jednostek. Obaj bowiem wyrokują o sprawach, które leżą poza zakresem ich kompetencji”8.

Niezależnie od osobistych poglądów w tej dziedzinie, większość opinii publicznej czuła się usatysfakcjonowana. Ludzie zrozumieli w końcu, co miał na myśli Einstein. Taka koncepcja Boga bezosobowego, którego rękę widać w każdej drobinie chwały Stworzenia i który nie miesza się do codziennego życia swych tworów, ma długa tradycję w Europie i w Ameryce. Można ją odnaleźć w pismach ulubionych filozofów Einsteina, jest także zgodna z religijnymi przekonaniami wielu „Ojców Założycieli” Stanów Zjednoczonych, takich jak Jefferson czy Franklin.

Przez całe życie Einstein musiał odpierać zarzuty o ateizm. „Są ludzie, którzy mówią, że nie ma żadnego Boga – powiedział pewnemu przyjacielowi. – Niech sobie będą, ale irytuje mnie, gdy cytują jakieś moje słowa na poparcie własnych przekonań.9

Einstein – w odróżnieniu od Zygmunta Freuda, Bertranda Russela czy George’a Bernarda Shawa – nigdy nie kpił z ludzi wierzących. Surowszy był w ocenie ateistów: „Tym co różni mnie od większości ateistów, jest poczucie głębokiej pokory wobec niedocieczonych sekretów kosmicznej harmonii” – wyjaśnił.10

Radykalnych „postępowców” miał za ludzi wyzbytych z wszelkiej pokory i bojaźni wobec Nieznanego. „Fanatyczni ateiści – pisał w pewnym liście – są jak niewolnicy, którzy wciąż czują wagę owych kajdan, zrzuconych po ciężkiej walce. Są w swej niechęci do tradycyjnej religii, która mają za «opium dla mas», istotami głuchymi na harmonię sfer”11.

Einstein ostrzegał przed zbytnimi uproszczeniami pewnego chorążego amerykańskiej marynarki wojennej tymi słowami: „Może mnie pan nazywać agnostykiem, ale nie podzielam tego wojowniczego ducha zawodowych ateistów, których zapał bierze się głównie z bolesnego aktu wyzwalania się z okowów religijnej indoktrynacji, jakiej zaznali za młodu. Ja preferuję postawę pokory – uzasadnioną chyba, zważywszy na znikomość naszego rozumienia natury i samych siebie”12.

Zdaniem samego uczonego jego wiara kierunkowała raczej i inspirowała pracę naukową, niż stała z nią w sprzeczności. „[…] religijność kosmiczna – powiedział – jest najmocniejszą i najszlachetniejszą sprężyną napędową badań naukowych”13.

Relacje między nauką i religią omówił obszerniej w nowojorskim Union Theological Seminary. Nauka – stwierdził – powinna badać faktyczną sytuację; nie jest jej zadaniem ocenianie ludzkich myśli i działań, wyrokowanie, jak powinno być. Religia ma odwrotne zadanie. Czasami jednak ich wysiłki zmierzają w jednym kierunku. „Naukę […] mogą tworzyć tylko ludzie całkowicie przepojeni dążeniem do prawdy i poznania. Ta podstawa uczuciowa wypływa jednak ze sfery religijnej”.

Wystąpienie Einsteina i jego konkluzja zyskała popularność: „nauka bez religii jest ułomna, religia bez nauki jest ślepa”. Jest jednak taka koncepcja religijna – przyznawał uczony – której nauka zaakceptować nie może. To idea bóstwa mieszającego się wedle swego kaprysu w dalsze dzieje Stworzenia czy też losy w swoich stworzeniach. Głównym źródłem obecnych konfliktów między sferami religii i nauki jest idea Boga osobowego – twierdził. Celem naukowców jest odkrycie niezmiennych praw rządzących światem realnym, i aby to osiągnąć, muszą oni odrzucić koncepcję woli Bożej, tak jak całkowicie wolnej woli ludzkiej, gdyż pojęcia te kłóciłyby się z kosmiczną przyczynowością.14

Ta wiara w przyczynowy determinizm, stanowiąca immanentny składnik naukowego światopoglądu Einsteina, stała w sprzeczności nie tylko z koncepcją osobowego Boga, ale też z przeświadczeniem o wolnej woli ludzkiej. Choć twórca teorii względności był człowiekiem głęboko moralnym, jego wiara w ścisły determinizm utrudniała mu przyjęcie idei moralnego wyboru i odpowiedzialności indywidualnej, która stanowi podstawę większości systemów etycznych.

Teolodzy zarówno żydowscy, jak i chrześcijańscy są zdania, że ludzie dysponują wolną wolą i ponoszą odpowiedzialność za swe czyny. Mogą nawet odrzucać przykazania Boskie – jak to opisano w Biblii – co wydaje się przeczyć Bożej wszechwiedzy i wszechmocy.

Einstein podzielał przekonanie Spinozy, że działania człowieka są równie zdeterminowane jak ruchy kul bilardowych, planet czy gwiazd. „Istoty ludzkie nie są wolne w swych myślach ani czynach, lecz związane są relacjami przyczynowymi tak samo, jak gwiazdy w swych ruchach” – powiedział uczony w oświadczeniu dla Towarzystwa Spinozjańskiego w 1932 roku.15

Działania ludzkie są zdeterminowane prawami psychologicznymi i fizycznymi. Człowiek nie może ich w istocie kontrolować – sądził Einstein. Koncepcję tę odnalazł również u Schopenhauera, którego maksymę włączył do swego kredo Jak widzę świat z 1930 roku: W wolność człowieka w sensie filozoficznym nie wierzę zupełnie. Każdy działa nie tylko pod naciskiem zewnętrznym, lecz także według konieczności wewnętrznej. Powiedzenia Schopenhauera: „ Człowiek może co prawda czynić to, co chce, ale nie może chcieć tego, czego chce”16, przepoiło mnie w żywy sposób od czasów młodości i w przeżywaniu niesprawiedliwości życia było dla mnie zawsze pociechą i niewyczerpanym źródłem tolerancji.17

Einstein na pytanie, czy wierzy że ludzie są wolni w swych czynach, odpowiedział: „Nie. Jestem deterministą. Wszystko jest zdeterminowane, tak początek, jak koniec, przez siły, nad którymi nie mamy żadnej kontroli. To samo odnosi się do owada albo gwiazdy. Ludzie, warzywa, pył kosmiczny – wszystko to tańczy w takt tajemniczej melodii intonowanej z oddali przez niewidzialnego muzyka”18.

Pogląd ten nie podobał się przyjaciołom Einsteina, choćby Maksowi Bornowi, który uważał że podobne rozumowanie podważa całkowicie fundamenty ludzkiej moralności. Nie mógł pojąć jak tak wybitny naukowy umysł mógł łączyć całkowicie mechanicystyczny kosmos z wolnością etyczną jednostki. Taki świat był dla niego odrażający, ale nie negował do końca jego racji: „ […] Może masz rację i świat rzeczywiście jest tak urządzony, jak mówisz. Ale jak dotąd, nic na to nie wskazuje – nawet w fizyce, a w innych dziedzinach jeszcze mniej”.

Drogą wyjścia z tego dylematu stała się dla Borna kwantowa niepewność. Aby rozwiązać problem „sprzeczności pomiędzy etyczną wolnością i ścisłymi prawami natury”19, podobnie jak niektórzy filozofie tamtych czasów, otworzył się on na indeterminizm, właściwy mechanice kwantowej. Żona Borna w liście do Einsteina napisała, że ona również „nie potrafi uwierzyć w Boga grającego w kości”, a odrzucając pogląd męża i kwantowców, że wszechświat opiera się na niepewności i prawdopodobieństwie. Jednakże – dodała – „nie mogę sobie przy tym wyobrazić, że wierzysz – jak mówił mi Max – iż «całkowite panowanie praw» oznacza pełne określenie z góry wszystkiego, choćby tego, czy zaszczepię moje dzieci”20. Na koniec stwierdziła, że takie postawienie sprawy byłoby końcem wszelkiej etyki.

Einstein postrzegał wolną wolę jako użyteczną, a nawet niezbędną ideę dla cywilizowanego społeczeństwa, uzasadniając to tym, że dzięki koncepcji ludzie biorą odpowiedzialność za swoje czyny i starają się postępować odpowiedzialnie. „Jestem zmuszony postępować tak, jakby wolna wola naprawdę istniała, gdyż jeśli chcę żyć w cywilizowanym społeczeństwie, muszę się zachowywać odpowiedzialnie”. Mógł nawet sam obciążać ludzi odpowiedzialnością za ich dobre lub złe czyny, lecz z drugiej strony nadal uważał, że wszelkie działania są z góry przesądzone. „Wiem, że filozoficznie rzecz ujmując, morderca nie jest odpowiedzialny za swoją zbrodnię – powiedział. – Ale mimo to nie chciałbym się spotykać z nim przy herbatce”21.

Na obronę Einsteina – a także Maksa i Hedwig Bornów – filozofowie przez wieki próbowali pogodzić wolną wolę z determinizmem i wszechwiedzącym Bogiem, najczęściej z marnym skutkiem. Niezależnie od tego jak Einstein radził sobie z rozwiązywaniem tego gordyjskiego węzła, potrafił on rozwinąć w sobie i praktykować mocną postawę moralną, jeśli chodzi o ludzkość ogólnie, bo w prywatnych stosunkach z rodziną bywało różnie. Nie zniweczyły go najbardziej zagmatwane spekulacje filozoficzne. Mimo że sam bywał oschły, a nie raz nawet nieprzyjemny wobec bliskich, podstawy jego moralności nakazywały mu wznosić się ponad „czysto osobiste” interesy, tak by sprzyjać ludzkości w ogóle. Silniej od reszty ludzi angażował się też uczciwie i odważnie w działania, które jego zdaniem wykraczały poza egoistyczne cele, a tak by promować i chronić indywidualne wolności. Podsumowując, Einstein był więc człowiekiem uprzejmym, życzliwym, szlachetnym i bezpretensjonalnym. Córkom udzielił wskazówek co do moralnego życia: „Dla siebie bierzcie mało, a innym dawajcie dużo”22.

Do pewnego pastora z Brooklynu napisał: „Najważniejszym ludzkim wysiłkiem winno być dążenie do przestrzegania moralności w naszych działaniach. Od tego zależy nasza wewnętrzna równowaga, a nawet cała egzystencja. Tylko moralne uczynki mogą wnieść do naszego życia piękno i godność”23.

Mózg i umysł Einsteina

Podczas badań mózgu Einsteina przez trzy poważne zespoły, odkryto że w części jego kory ciemieniowej występowało szczególnie dużo komórek neuroglejowych, co mogło świadczyć o zużywaniu dużej ilości energii przez neurony. W artykule z 1996 roku sugerowano, że kora mózgowa uczonego była cieńsza niż w pięciu przypadkach porównawczych, natomiast większa była gęstość budujących ją neuronów.

Najbardziej znany i najczęściej cytowany artykuł na ten temat – profesor Sandry Witelson i jej zespołu z McMaster Univesity w Ontario, ukazał się w 1999 roku. Wg niego mózg Einsteina w porównaniu z mózgami trzydziestu pięciu innych mężczyzn miał znacznie krótszą bruzdę na tym obszarze wewnętrznego płata ciemieniowego, który odpowiada – jak się powszechnie uważa – za myślenie matematyczne i przestrzenne. Ponadto był w tej części o piętnaście procent szerszy od przeciętnej. Wg kanadyjskich badaczy mogło to skutkować bogatszym i bardziej zintegrowanym obiegiem impulsów w tym obszarze mózgu.24

Zaskakujące wyjaśnienie kwestii – jak pracował umysł, a nie mózg Einsteina, dał pod koniec życia sam uczony: „Nie mam żadnych szczególnych talentów. Jestem tylko piekielnie ciekawski”25. Co ciekawe jego dociekliwość nie wiązała się z pogonią za jakimiś nadzwyczajnymi tajemnicami. Brała się raczej z dziecięcego zdumienia, skłaniającego do zastanowienia się nad rzeczami, którymi – jak sam powiedział – żaden normalny dorosły nie zawracałby sobie głowy”26.

W ten sposób potrafił przyglądać się dobrze znanym rzeczom i dostrzegać w nich to, czego nie potrafili zauważyć inni. Za przykład mogą posłużyć badania naukowców od czasów Newtona, którzy wiedzieli, że masa bezwładna i grawitacyjna są równoważne, jednak to dopiero Einstein dostrzegł, że równoważność grawitacji i przyspieszenia jest kluczem do funkcjonowania kosmosu.27

Sednem światopoglądu Einsteina była wiara, że natura nie jest zbiorowiskiem przypadkowych zjawisk i właściwości, dlatego warto zastanawiać się nad jego strukturą. Ciekawość uczonego pozwalała na należyte docenienie harmonii wszechświata, co porównywał do przeżycia religijnego. „Ciekawość ma własną rację bytu – powiedział kiedyś. – Człowiek czuje respekt, gdy kontempluje tajemnice wieczności, życia i cudownej struktury rzeczywistości”28.

Ciekawość Einsteina i jego wyobraźnia wyrażały się głównie w myśleniu obrazowym – wizualizacjach i eksperymentach myślowych – a nie werbalnie. Potrafił wizualizować rzeczywistość fizyczną odmalowaną matematycznym pędzlem. „Za jakimś wzorem dostrzegał natychmiast fizyczną treść, podczas gdy dla nas była to wciąż abstrakcyjna formuła” – wspominał jeden z jego pierwszych studentów.29

Gdy w latach trzydziestych uczony zaprosił do Princeton Saint-Johna Perse’a, by się dowiedzieć, jak pracuje poeta i „skąd się bierze idea jakiegoś wiersza”, w odpowiedzi którą usłyszał o roli intuicji i wyobraźni – odrzekł z zadowoleniem: „Z nauką jest tak samo! Przychodzi jakaś nagła iluminacja, niemal ekstaza. Później oczywiście włącza się inteligencja, zaczynają się analizy i doświadczenia, które potwierdzają albo obalają to, co objawiła intuicja. Jednak na początku jest wielki skok wyobraźni”30.

W myśleniu Einsteina bardzo ważny był aspekt estetyczny i jego poczucie piękna. A jednym z istotnych czynników piękna była prostota. Przypomina to słowa Newtona: „Natura lubi prostotę”. Jak powiedział sam Einstein w Oksfordzie, niedługo przed ostatecznym opuszczeniem Europy, „przyroda jest realizacją tego, co jest najprostsze do pomyślenia pod względem matematycznym”31.

Nathan Rosen –  asystent Einsteina w latach trzydziestych, o samym uczonym mówił: „W jego metodzie budowania teorii było coś ze sztuki. Dążył do prostoty i piękna, a istotą piękna była dla niego prostota”32. Był niczym ogrodnik przycinający i pielący klomb. „Sądzę, że Einstein osiągnął tak wiele dzięki swej postawie moralnej – powiedział fizyk Lee Smolin. – Po prostu znacznie bardziej niż większość jego kolegów przykładał się do tego, by prawa fizyki wyjaśniały naturę w sposób spójny i logiczny”33.

Einstein wykazał dość buntowniczego ducha, by zerwać z konwencjonalnym myśleniem i na stulecia określić kierunek nauki, sławiąc upartą skłonność do nonkonformizmu nawet w przedmowie do dzieł Galileusza, w którego twórczości widział namiętną walkę z wszelką wiarą opierającą się na autorytecie. Kazał mu on patrzeć z obawą i odrazą na pruski dryl. Nie znosił wszelkiej tyranii i dławienia wolnej myśli – stąd jego wrogość do nazizmu, stalinizmu i maccartyzmu.

Wolność dla Einsteina była zarówno warunkiem koniecznym, jak i pożywką dla kreatywności. „Dla rozwoju nauki i w ogóle twórczej działalności duchowej, potrzebny jest […] rodzaj wolności, który można byłoby określić jako wolność wewnętrzną. Jest to ta wolność ducha, która polega na niezależności myślenia od więzów przesądów pochodzących od autorytetów i społeczeństwa, a także więzów bezkrytycznej rutyny i przyzwyczajenia”. Zadbanie o taką wolność powinno być naczelną powinnością rządów i misją instytucji edukacyjnych.34

Światopogląd Einsteina określał zestaw jasnych zasad. Kreatywność wymaga nonkonformizmu. Ta zaś potrzebuje troski o wolność myśli. A do tego potrzebny jest z kolei „duch tolerancji”. Matką tolerancji jest pokora – przekonanie, że nikt nie ma prawa narzucać innym swoich poglądów i przekonań.

Świat widział wielu zadufanych w sobie geniuszy. Lecz w przypadku Einsteina siłę jego umysłu i ducha mitygowała pokora. Potrafił bez oglądania się na innych trwać na samotnym kursie swych naukowych dociekań i z umiejetnością w niemym zachwycie przyglądać się dziełom natury. „W prawach kosmosu przejawia się jakiś duch, górujący ogromnie nad człowiekiem. W jego obliczu my, z naszymi skromnymi możliwościami, musimy się czuć bardzo mali”35 – napisał. W ten sposób uprawianie nauki prowadzi do szczególnego rodzaju przeżyć religijnych.

Dla niektórych ludzi cuda są świadectwem istnienia Boga. Dla Einsteina było odwrotnie: to brak cudów świadczył o działaniu boskiej Opatrzności. W fakcie, że kosmos jest poznawalny, przewidywalny i przestrzega pewnych praw, widział manifestację „Boga, który objawia się w harmonii wszystkiego, co istnieje”36. Einstein uważał tę kosmiczną religię za źródło wszelkiej autentycznej sztuki i nauki. „Kiedy oceniam jakąś teorię, pytam sam siebie, czy gdybym był Bogiem, urządziłbym świat w taki właśnie sposób”37.

Fenomen Einsteina polegał nie tylko na byciu samotnikiem przywiązanym do ludzkości, ale i wielkim buntownikiem przepełnionym czcią. Od czasu kiedy świat poznał jego wybitny geniusz, ludzkość zastanawia się w jaki sposób ten impertynencki, obdarzony wielką wyobraźnią urzędnik patentowy nauczył się czytać w myślach Stwórcy kosmosu i otwierać wrota tajemnic atomu oraz gwiazd.

1 Charles Kessler (red.), The Diaries of Count Harry Kessler, in and Religion: Physics and Theology, Princeton 1999, s. 40. Jammer daje gruntowną analizę biograficznych, filozoficznych i naukowych aspektów myśli religijnej Einsteina.

2 Albert Einstein, Über den Gegenwertigen Stand der Feld-The-orie, 1929, Albert Einstein Archives, 4-38.

3 Walter Isaacson, Einstein Jego życie, jego wszechświat, Wielkie Biografie, PWN 2011, str. 489-492

4 Albert Einstein, Jak widzę świat, w: Pisma filozoficzne, dz.cyt., s. 382-383.

5 List Einsteina do M. Schayera z 5.08.1927 r., Albert Einstein Archives, 48-380; Banesh Hoffmann, Helen Dukas, Albert Einstein: Creator and Rebel, New York 1972, s. 66

6 List Einsteina do Phyllis Wright z 24.01.1936 r, Albert Einstein Archives, 52-337.

7 List Einsteina do Herberta S. Goldsteina z 25.04.1929, Albert Einstein Archives, 33-272; Einstein Believes in Spinoza’s God, „New York Times” z 25.04.1929; Gerald Holton, Einstein’s Third Paradise, „Daedalus”, jesień 2002, s. 26-34. Goldstein był rabinem Synagogi Instytucjonalnej w Harlemie i długoletnim prezydentem Unii Żydowskich Kongregacji Ortodoksyjnych w Ameryce.

8 Rabbi Jacob Katz z Konregacji Montefiore, cyt. za: „Time” z 13.05.1929.

9 Alice Calaprice (red.), The New Expanded Quotable Einstein, dz.cyt., s. 214; list Einsteina do Hubertusa zu Löwensteina z około 1941 r, w: Hubertus zu Löwenstein, Towards the Further Shore, London 1968, s. 156.

10 List Einsteina do Josepha Lewisa z 18.04.1953, Albert Einstein Archives, 60-279.

11 List Einsteina do nieznanego odbiorcy z 7.08.1941, Albert Einstein Archives, 54-927.

12 List Guya Ranera Jr. Do Einsteina z 10,06.1948, Albert Einstein Archives, 57-287; list Einsteina do Guya Ranera Jr. Z 2.07.1945, Albert Einstein Archives, 57-288; list Einsteina do Guya Ranera Jr. Z 28.09.1949, Albert Einstein Archives, 57-289.

13 Albert Einstein, Religia a nauka, w: Pisma filozoficzne, dz.cyt., s.348. Zob. także: Corey Powell, God in the Equation, New York 2002.

14 Albert Einstein, przemówienie na sympozjum Nauka, filozofia i religia z 10.09.1941 – Albert Einstein, Nauki przyrodnicze a religia, w: Pisma filozoficzne, dz.cyt., s. 368-369.

15 Przemówienie Einsteina do członków Amerykańskiego Towarzystwa Spinozjańskiego z 22.09.1932.

16 Czasami tłumaczy się to jako: „Człowiek nie może postąpić, jak chce, ale nie może chcieć jak zechce”. Wymowa cytatu przystaje do myśli filozofa. Artur Schopenhauer, On Ethics, w: Parerga and Paralipomena: Short Philosophical Essays, New York 2001, t. II, s. 227.

17 Albert Einstein, Jak widzę świat, dz. cyt., s. 380.

18 George Sylvester Viereck, Glimpses of the Great, dz.cyt., s.375.

19 List Maksa Borna do Einsteina z 10.10.1944, w: Max Born, Born-Einstein Letters, New York 2005, s.150.

20 List Hedwig Born do Einsteina z 9.10.1944, s.149.

21 George Sylvester Viereck, Glimpes of the Great, dz.cyt., s. 377.

22 Jamie Sayen, Einstein in America: The Scientist’s Consience in the Age of Hitler and Hiroshima, New York 1985, s. 165.

23 List Einsteina do wielebnego Corneliusa Greenwaya z 20.11.1950, Albert Einstein Archives, 28-894.

24 Sandra Witelson i in., The Exceptional Brain of Albert Einstein, „Lancet” z 19.06.1999; Lawrence K. Altman, Key to Intelect May Lie in Folds of Einstein’s Brain, „New York Times” z 18.06.1999; http://www.fhs.mcmaster.ca/psychiatryneuroscience/faculty/witelson; Steven Pinker, His Brain Measured Up, „New York Times” z 24.06.1999.

25 List Einsteina do Carla Seelinga z 11.03.1952, Albert Einstein Archives, 39-013. Zob. także: Peter Bucky, The Private Albert Einstein, Kansas City 1992, s. 29: „Nie jestem bardziej utalentowany niż ktokolwiek inny. Jestem po prostu bardziej ciekawski – i nie odpuszczam sobie, póki nie znajdę właściwego rozwiązania”.

26 Carl Seeling, Albert Einstein: A Documentary Biography, przeł. z niemieckiego Mervyn Savill, London 1956, s. 70.

27 Max Born, My Life. Recollections of a Nobel Laureate, New York 1978, s. 202.

28 List Einsteina do Williama Millera, cyt. Za: „Life” z 2.05.1995, w: Alice Calaprice (red.), The New Expanded Quotable Einstein, Princeton 2005, s. 261.

29 Hans Tanner, cyt. za: Carl Seeling, Albert Einstein, dz.cyt., s.103.

30 André Maurois, Illusions, New York 1968, s. 35, tekst udostępniony przez Erica Motleya. Perse to pseudonim Marie René Auguste’a Alexisa Légera, który 1960 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

31 Isaac Newton, Principia, ks. III; Albert Einstein, O metodyce fizyki teoretycznej, wykład spencerowski w Oksfordzie, 10.06.1933, w: Pisma filozoficzne, dz.cyt., s. 184.

32 Ronald Clark, Einstein: The Life and Times, New York 1971, s. 649.

33 Lee Smolin, Einstein’s Lonely Path, „Discover”, wrzesień 2004.

34 Albert Einstein, Wolność i nauka, w: Pisma filozoficzne, dz.cyt., s. 417.

35 List Einsteina do Phyllis Wright x 24.01.1936, Albert Einstein Archives, 52-337.

36 List Einsteina do Herberta S. Goldsteina z 25.04.1929, Albert Einstein Archives, 33-272. Dyskusja o Majmonidesie i boskiej opatrzności w światopoglądzie żydowskim w: Marvin Fox, Interpreting Maimonides, Chicago 1990, s. 229-250.

37 Banesh Hoffmann, w: Harry Woolf (red.), Some Strangeness in the Proportion, Saddle River – New Jersey 1980, s. 476.

Reklamy
By WALKIRIA

4 comments on “FENOMEN I MÓZG, WIARA I BÓG EINSTEINA

  1. Edytko, teraz mam troszke na glowie mysli i dzialan w zwiazku z przeprowadzka. Moze dlatego mnie troszke mniej na blogu. Spadlo to na mnie tak nagle, nagly telefon, nagla decyzja i nagle dzialanie. Dlatego chetnie wypoczywam w Twoim blogowym kaciku. Jest niezwykly, mistyczny. Czasem chce sie zmienic aure z codziennosci na cos zupelnie niezwyklego.
    Pieknie Cie pozdrawiam Edytko,
    zycze dobrego dnia :))

    Polubienie

  2. Edytko droga, zaczytalam sie w obu bardzo ciekawych, felietonikach i pomylilam sie z komentarzami. O Einsteinie wpisalam pod felietonem o Leonardo. GAPA! ;))
    Pozdrawiam Cie serdecznie :))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s